Start
Sex shop internetowy – artykuły erotyczne
Sfera intymna życia z racji delikatności i osobistego charakteru otoczona jest mgiełką tajemnicy. Ów sekretny charakter erotycznego aspektu życia nie sprzyja badaniom, dotyczącym preferencji seksualnych, erotycznych marzeń i analiz biznesu erotycznego.Polska w końcu lat osiemdziesiątych przechodziła niezauważalną rewolucję seksualną. Zamęt ustrojowy, obrady Okrągłego Stołu, narodziny demokracji, wszystko to przykuło opinię publiczną. W cieniu tych wydarzeń przez otwarte granice dopływać zaczęły różne towary. Rynek polski zaczął podążać w kierunku standardów zachodnioeuropejskich. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ten ślepy pęd za trendami zachodnich sąsiadów często przybierał kuriozalną formę. Zaczęliśmy korzystać z wolności poglądów, słowa i potajemnie wyzwalaliśmy swoją seksualność. Z początkiem Rzeczpospolitej Polskiej (tej trzeciej, bo jak niektórzy sądzą mamy jej cztery) rozkwitł handel uliczny, narodziło się Disco Polo i „na rynek rzucili” artykuły erotyczne.
Przez lata dziewięćdziesiąte nasza polska wizja kultury zachodniej była bardzo siermiężna. Sprzedawało się wszystko z etykietkami firm zachodnich, pojawiały się podróbki produktów oryginalnych firm. Wszędzie widoczne były dresy na napy, prości chłopcy w obuwiu sportowym, dziewczyny z alfami nad czołem, garsonki, legginsy, słowem kicz. Nijaka muzyka, nijaka polityka. Wszystko takie proste, kulawe, karykaturalne. Podobnie było z biznesem erotycznym. Rozwijał się on prężnie jak wspomniane disco polo, ale prezentowany przez niego profesjonalizm, był tak wielki, jak wysoki był poziom wiejskiego brzmienia syntezatorów.
Sex shopy mnożyły się w całej Polsce. Były to często plugawe nory, w ciemnych uliczkach, lub ciasne budy targowe. Kwitł handel wysyłkowy, a prasa bezkrytycznie drukowała reklamy podejrzanych produktów. Prasowe ogłoszenia werbowały nieświadomych klientów. Naiwność Polaków w zderzeniu z machiną marketingową dawała sprzedawcom duże pole do popisu. Wielu rodaków wierzyło jeszcze w przeczytane lub zasłyszane słowa. W tym czasie wstyd, kompleksy intymne i niski poziom wiedzy o życiu erotycznym sprawił, że Polacy chętnie zamawiali w sprzedaży wysyłkowej preparaty doustne i do użytku zewnętrznego, mające zwiększyć wymiary intymnych części ciała. Cudowne kremy na zwiększenie biustu o kilka rozmiarów, tabletki i maści dla mężczyzn cierpiących na „kompleks Tomcia Palucha”. Efekty miały być widoczne już po kilku tygodniach systematycznego stosowania. Dziś ta naiwność śmieszy nas, świadomych konsumentów. Jednak nikt się nie dowie ilu nieśmiałych Polaków w poszukiwaniu porno kubatury sięgnęło po „magiczne preparaty z sex shopu”.
Nie robiono wówczas badań na ten temat. Trudno też przypuszczać, że świadomość seksualna statystycznego Polaka wczesnych lat dziewięćdziesiątych pozwoliłaby mu być wiarygodnym uczestnikiem sex ankiety. Z drugiej strony to powszechne milczenie na temat życia seksualnego mogło tylko sprzyjać niewiedzy potencjalnego klienta sex shopu. W końcu jak tu zapytać wuja Stacha, przy niedzielnym obiadku, czy stosował już Penis Max i jakie mam po tym wrażenia. Zdesperowani konsumenci w sekrecie, z duszą na ramieniu testowali na sobie magiczną moc wyciśniętą tubki. Gdy preparat nie rozwiązywał ich intymnych problemów, rozczarowanie kryli równie mocno, jak nadzieję pokładaną w sexshopowy specyfik. Skryte marzenia, intymne kompleksy i zmowa milczenia naraziła niejednego konsumenta na rozczarowanie.
Te czasy na szczęście minęły, choć nadal Polska i nasi wschodni sąsiedzi są największymi odbiorcami „środków stymulujących wzrost piersi lub penisa”. Absurd rodem z „Alicji w Karinie Czarów”. Do tej kwestii jeszcze powrócimy na łamach Sexshop Nom.
Końcówka lat dziewięćdziesiątych w Polsce to czas popularyzacji Internetu i rozwój sprzedaży internetowej. Powstały pierwsze w Polsce sex shopy internetowe. Sklepy te bazowały na doświadczeniach swych starszych stacjonarnych sióstr i złe nawyki przeniosły do sieci. Design stron był mało wyszukany, prezentacja oferty nijaka. Często jedynie zdjęcia i cena były całą informacją o danym akcesorium erotycznym. Parametry techniczne i wymiary były bagatelizowane przez właścicieli sex shopów, prowadzących sprzedaż on line. Jedyne słowa zachęty jakie mogły służyć za opis, to niewyszukane zwroty, naszpikowane wulgaryzmami. Język marginesu, który obrazić mógł, co wrażliwszego klienta sex shopu. Może ten niewyszukany, rynsztokowy styl był dyktowany chęcią trafienia do niewybrednej klienteli? Może oddawał poziom intelektualny właścicieli sklepów?
Z rokiem 2006 coś się z mieniło. Pojawił się nowy sklep internetowy dla dorosłych, który nie wyróżniał się jakością grafiki, ale przykuwał uwagę poziomem komunikacji z klientem. Okazało się, że wibratory mają różne rozmiary, różnią się funkcjami itd. itp. To co jednak było najważniejsze to, to że o seksie można pisać ładnie i fachowo. Wkrótce sklep, choć niepozorny, stał się zauważalny dla mediów. Wspomniany przeze mnie sklep to sex shop Podwiązka. Jego równie wyjątkowy siostrzany sklep - joni.pl, to sex shop dla kobiet.
Właściciel tego sklepu www, często proszony był w publicznych debatach o zabranie głosu na temat seksualności Polaków. Nagle okazało się, że gdzieś w jakieś firemce zajmującej się branżą ero, ktoś przeprowadza analizę rynku, ma na względzie bezpieczeństwo i zdrowie klienta, że komuś zależy na uświadamianiu, a że zmiany idą od góry to trudno nie uznać roku 2006 za początek kolejnej rewolucji seksualnej w Polsce.
Sex shop podwiazka.pl wprowadził nową jakość w branży erotycznej. Fachowa prezentacja asortymentu, rzetelne opisy produktów, wysoka kultura osobista pracowników sklepu pozwoliły odczarować wizerunek sex shopu. Po trzech latach istnienia w sieci sklep Podwiązka stał się wzorem. Teraz trudno jest znaleźć sklep www dla dorosłych, bombardujący internautów wulgarnym językiem. Wciąż jednak widoczne są sex shopy oferujące cudowne eliksiry na wydłużenie członka, potraktujmy je jednak jak relikt czasu przemian, gdy wszyscy wierzyliśmy w cud środki z Zachodu. PRL ma Pałac Kultury, a wczesne lata dziewięćdziesiąte swój Penis Enlargement. Jaki czas, taki symbol.
Mam nadzieję, że publikowane niebawem wyniki badań pozwolą Państwu odróżnić dobry sklep od złego i wybrać dobry, nieszkodliwy produkt z sex shopu. Wiele z nich potrafi dać przyjemność, wiele rozczarować.